<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"><channel><title>Dlink on Techniczny</title><link>https://blog-techniczny.pl/tags/dlink/</link><description>Recent content in Dlink on Techniczny</description><generator>Hugo</generator><language>pl-PL</language><lastBuildDate>Fri, 10 Jul 2009 00:00:00 +0000</lastBuildDate><atom:link href="https://blog-techniczny.pl/tags/dlink/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><item><title>D-Link DIR-320 a DD-WRT</title><link>https://blog-techniczny.pl/2009/07/10/d-link-dir-320-a-dd-wrt/</link><pubDate>Fri, 10 Jul 2009 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://blog-techniczny.pl/2009/07/10/d-link-dir-320-a-dd-wrt/</guid><description>&lt;p&gt;&lt;img src="https://blog-techniczny.pl/2009/07/10/d-link-dir-320-a-dd-wrt/images/dir-320front.jpg" alt="dir-320front" title="dir-320front" /&gt;&#10;&lt;/p&gt;&#10;&lt;p&gt;Stało się, zrezygnowałem z linii telefonicznej (która i tak była na stale zawieszona, jako że rolę telefonu stacjonarnego przejął już dawno VoIP). W zamian wziąłem Internet z kablówki, która ma całkiem niezłą ofertę (z uwagi na brak konieczności utrzymania &amp;ldquo;nieużywanej&amp;rdquo; linii telefonicznej). Przy okazji sprzedałem router ASDL - dobrego, stabilnego Linksysa. Jego miejsce zajął D-Link DIR-320. Co mnie skusiło? Port USB i fakt, że to &amp;ldquo;edycja OpenSource&amp;rdquo;. Bardzo mi się podoba podejście producenta, który na swoich stronach umieścił instrukcję, jak wgrać do routera alternatywne oprogramowanie.&lt;/p&gt;&#10;&lt;p&gt;Zanim jednak przejdziemy dalej, opowiem jak wygląda moja sieć domowa i jaka jest moja docelowa jej wizja. Centralnym punktem systemu jest &amp;ldquo;mała serwerownia&amp;rdquo; - szafka w przedpokoju ze sprzętem. Stoi tam rzeczony router, modem z kablówki, bramka VoIP Linksysa i stary desktop z Linuksem. Poza tym z sieci korzysta przewodowo jeden komputer stacjonarny i bezprzewodowo dwa laptopy, telefon komórkowy i iPod.&lt;/p&gt;&#10;&lt;p&gt;Sensownym pytaniem i kluczem do dalszej wizji infrastruktury jest - po cholerę ten desktop w szafce? Jak mam jakieś duże pliki do ściągnięcia to go włączam i ściągam, może pracować choćby całą noc i cały dzień. Gdy wychodzę z domu i potrzebuję się dostać do prywatnych plików - loguję się do niego przez ssh i w razie potrzeby ściągam. Jeżeli jestem gdzieś poza domem połączony do sieci WiFi, do której nie mam zaufania - łączę się z nim i zestawiam połączenie VPN i mogę bezpiecznie surfować po sieci. Czasami nie potrzebuję nawet VPNa, przez ssh otwieram sobie tunel do lokalnego proxy i też mogę bezpiecznie przeglądać strony www. Zastosowań jest wiele. Problemy też są - komputer pobiera sporo prądu, jest dość głośny i wydziela ciepło. Poza tym trzeba pamiętać, żeby go włączyć czy wyłączyć. Idealną sytuacją byłoby, gdyby wszystkie jego funkcje mógł przejąć router. Nierealne? A jednak.&lt;/p&gt;</description></item></channel></rss>