Linux

Karta przekaźnikowa do routera

Jakiś czas temu pisałem, że przygotowuję system do podlewania ogródka w oparciu o router i OpenWRT. Aby zrealizować projekt, potrzebna była możliwość sterowania urządzeniami elektrycznymi, co sprowadza się tak naprawdę do załączania przekaźników. Przy okazji rozważań stwierdziłem także, że dobrze byłoby mieć dodatkowo możliwość badania stanów pewnych czujników. Wybór padł na kartę przekaźnikową z dodatkowymi wejściami. Dzięki elastyczności i dobramu podejściu do klineta użytkownika jack_62 , udało się sprawnie zamówić kartę z wejściem USB wyposażoną w osiem przekaźników i taką samą ilość wejść.

Inteligentny dom na OpenWRT

Trochę czasu upłynęło od ostatniego posta i wiele się zmieniło w moim “środowsku routerowym”. Porzuciłem z pewnych względów dd-wrt na rzecz bardziej elastycznego (bo opartego na jądrze 2.6) OpenWRT. Stało się tak głównie za sprawą przeprowadzki z mieszkania do domu, a co za tym idzie, powstania nowych potrzeb. Nowe potrzeby to “prawie inteligentny dom”. Właściwie nie do końca inteligentny dom, ale powoli ku rozwiązaniom znanym pod tą nazwą to dąży. Ale po kolei.

Domek ma dwie kondygnacje plus dużą piwnicę z mieszczącym się w niej garażem. Przed przeprowadzką miałem okazję przeprowadzać remont, więc przy tej okazji pociągnąłem po 2-3 skrętki z garażu do części pokoi (nie wszędzie się dało, jako że na totalną demolkę się nie zdecydowaliśmy). Dlaczego do garażu? Bo tam teraz wisi szafka (kuchenna), w której jest router TP-Link TL-WR1043ND z podłączonym hubem usb, dyskiem 750GB i przejściówką usb-serial-1wire oraz bramka voip.

W pokoju komputerowym na piętrze (o ironio bez pociągnętej skrętki z piwnicy) znajduje się drugi router - dlink DIR-320, na którym wcześniej był DD-WRT, a obecnie działa OpenWRT. Dlink łączy się z TP-Linkiem przez wi-fi. Podłączone są do niego przez hub - pendrive, drukarka oraz webcam obserujący bramę i wejście do domu.

Do ekosystemu wkrótce dołączy TP-Link MR3420, ale o tym pewnie napiszę w osobnym poście.

Jest też jeszcze jedno urządzenie, którego pominąć nie wypada. W salonie przy telewizorze stoi sobie WD TV Live. Mała skrzyneczka, która przez ethernet połączona jest z routerem w garażu. Urządzenie niezwykle przydatne i funkcjonalne. Dzięki współpracy z sambą zainstalowaną na routerze pozwala m.in. oglądać przez sieć filmy dopiero co ściągnięte na dysk routera. Także w Full-HD. Działa tak dobrze, że na razie nawet nie kusi mnie specjalnie, żeby wymieniać w nim oprogramowanie na alternatywne.

Inteligentny dom?

Co system w tej chwili potrafi? Na razie głównie monitorować…

Ściągamy pliki bez komputera

W ostatnim odcinku podłączyłem dysk do routera (Dir-320 z DD-WRT), więc przyszła pora przyjrzeć się możliwością wykorzystania go do transferu plików. Rozwiązanie jest bardzo wygodne - ustawiamy co ma się ściągnąć, wyłączamy komputer, a router ściąga co trzeba, choćby i dwa dni. 320GB na dysku daje jednak spore możliwości, jeżeli mamy skąd i co ściągać.

Podłączam dysk USB do DLinka DIR-320

Wczoraj wreszcie trafiłem na ciekawą promocję i kupiłem przenośny dysk twardy. Samsung 2,5", 320GB w całkiem zgrabnej obudowie. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się nad niewiele droższym dyskiem 3,5". Pojemność trzy razy większa a cena podobna. Przeważyły jednak dwie kwestie - energooszczędność, a co za tym idzie temperatura w szafce i hałas. Mimo, że producent zarzekał się na pudełku jaki to eko-cichy jest dysk, to jednak miałem wewnętrzne opory, żeby w to uwierzyć. Dysk 3,5" jest zupełnie niesłyszalny z szafki w przedpokoju, nawet w nocy.

Po co mi taki duży dysk podłączony do routera? Czasem chciałbym coś ściągnąć, czy to przez ftp, scp czy torrenta, bez pozostawiania włączonego komputera. Poza tym chciałbym robić kopie zapasowe ważniejszych plików z komputerów domowych a także robić kopię niektórych plików z serwera. Zastanawiam się jedynie nad bezpieczeństwem. Czy można zaufać bezpieczeństwu danych na dysku routera podłączonego na stałe do sieci? Na pewno podtrzymam wstępne założenie - tylko port dla ssh jest otwarty na zewnątrz. Wszelkie inne usługi mają być tunelowane przez ssh.

Konfiguracji DD-WRT ciąg dalszy

DD-WRT działa na moim D-Linku DIR-320 już jakiś czas a konfiguracja nieco się zmieniła. Warto więc napisać kilka słów na ten temat. Będzie bardziej technicznie niż w ostatnim odcinku, ale też treściwie.

Po tygodniu około obcowania, router pozwala mi teraz połączyć się z zewnątrz i bezpiecznie korzystać z Internetu. Co ważne, DIR-320 z DD-WRT, póki co, pracuje bardzo stabilnie. Nie podłączyłem jeszcze do niego dużego dysku twardego, więc ściąganie danych z sieci przez FTP czy torrenty nie ma chwilowo większego sensu, ale to tylko kwestia czasu (i znalezienia sensownej promocji na dyski). Podłączona jest za to drukarka (Canon iP4000), która dzięki temu stała się dostępna dla wszystkich komputerów w sieci.

D-Link DIR-320 a DD-WRT

dir-320front

Stało się, zrezygnowałem z linii telefonicznej (która i tak była na stale zawieszona, jako że rolę telefonu stacjonarnego przejął już dawno VoIP). W zamian wziąłem Internet z kablówki, która ma całkiem niezłą ofertę (z uwagi na brak konieczności utrzymania “nieużywanej” linii telefonicznej). Przy okazji sprzedałem router ASDL - dobrego, stabilnego Linksysa. Jego miejsce zajął D-Link DIR-320. Co mnie skusiło? Port USB i fakt, że to “edycja OpenSource”. Bardzo mi się podoba podejście producenta, który na swoich stronach umieścił instrukcję, jak wgrać do routera alternatywne oprogramowanie.

Zanim jednak przejdziemy dalej, opowiem jak wygląda moja sieć domowa i jaka jest moja docelowa jej wizja. Centralnym punktem systemu jest “mała serwerownia” - szafka w przedpokoju ze sprzętem. Stoi tam rzeczony router, modem z kablówki, bramka VoIP Linksysa i stary desktop z Linuksem. Poza tym z sieci korzysta przewodowo jeden komputer stacjonarny i bezprzewodowo dwa laptopy, telefon komórkowy i iPod.

Sensownym pytaniem i kluczem do dalszej wizji infrastruktury jest - po cholerę ten desktop w szafce? Jak mam jakieś duże pliki do ściągnięcia to go włączam i ściągam, może pracować choćby całą noc i cały dzień. Gdy wychodzę z domu i potrzebuję się dostać do prywatnych plików - loguję się do niego przez ssh i w razie potrzeby ściągam. Jeżeli jestem gdzieś poza domem połączony do sieci WiFi, do której nie mam zaufania - łączę się z nim i zestawiam połączenie VPN i mogę bezpiecznie surfować po sieci. Czasami nie potrzebuję nawet VPNa, przez ssh otwieram sobie tunel do lokalnego proxy i też mogę bezpiecznie przeglądać strony www. Zastosowań jest wiele. Problemy też są - komputer pobiera sporo prądu, jest dość głośny i wydziela ciepło. Poza tym trzeba pamiętać, żeby go włączyć czy wyłączyć. Idealną sytuacją byłoby, gdyby wszystkie jego funkcje mógł przejąć router. Nierealne? A jednak.

Linux jest dla ludzi

O Linuksie słyszało w naszym kraju wiele osób. Dla wielu osób będzie natomiast zaskoczeniem, że są ludzie, którzy z powodzeniem używają tego systemu na swoich domowych komputerach i laptopach. Wśród użytkowników komputerów pokutuje stereotyp, że Linux jest systemem trudnym w obsłudze. Nic bardziej mylnego.

Linux powstał na początku lat 90., chociaż tak naprawdę wywodzi się z systemów uniksowych, które są sporo starsze. W początkowym okresie faktycznie Linux nie był przeznaczony dla przeciętnego użytkownika komputera, nawet biorąc pod uwagę, że przeciętny użytkownik komputera to była trochę inna osoba niż w dzisiejszych czasach. Z czasem jednak sztywny podział świata systemów operacyjnych zaczął się zmieniać - Linux trafił pod strzechy. Główną przyczyną jest oczywiście to, że od swojego powstania przeszedł duże przeobrażenie - dzięki rozwojowi graficznych środowisk, stał się prosty w obsłudze. Nie bez znaczenia jest też fakt, że potrafi współpracować z coraz większą ilością sprzętu obecnego na rynku - drukarkami, kamerami internetowymi, aparatami cyfrowymi, odtwarzaczami mp3, telefonami i całą masą innych akcesoriów.